Coś o blogu.

Tak, że tego...
Jak widać postanowiłam zacząć bloga (i jak zwykle mi to nie wyjdzie). Mój jakże hojny umysł, bogaty w wyobraźnie, niestety już nie aż tak w wenę postanowił ukazać fragment mojej niespokojnej duszy i tak tu się coś pojawiło. 
Jest on z tematyki narutowskiej i prawdopodobnie będzie odbiegał od oryginału, jeszcze nie wiem w jak wielkim stopniu, ale na pewno w jakimś tak będzie.

Będzie to historia nieznanej dziewczyny ze znanego klanu, która przez pewien zbieg okoliczności wylądowała w środku... wojny.


Wpisy powinny się pojawiać co najmniej raz w miesiącu. 

(Kiedyś poprawię tę zakładkę.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz